Kiedy w Polsce myślimy o letnim jedzeniu, pojawiają się truskawki, chłodnik, grill i lody. W Wietnamie i Tajlandii lato smakuje zupełnie inaczej. Jest kwaśne od tamaryndowca i zielonego mango, pachnie świeżymi ziołami, dymem z ulicznego grilla i jaśminem, chrupie lodem w deserach, a czasem przybiera postać… ryżu zanurzonego w lodowatej, kwiatowej wodzie. Co ciekawe, samo słowo „lato” wymaga tutaj małego wyjaśnienia.
W Tajlandii oficjalny gorący sezon przypada przede wszystkim na marzec, kwiecień i maj, kiedy temperatury często mieszczą się w przedziale około 28–38°C. Europejskie wakacje w lipcu i sierpniu przypadają już w znacznej części na porę deszczową.
W Wietnamie sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Kraj ciągnie się przez ponad 1600 kilometrów z północy na południe (co opisujemy w naszym
Nie oznacza to jednak, że po przekroczeniu 30°C Wietnamczycy i Tajowie przestają jeść gorące zupy albo pikantne dania. Wręcz przeciwnie. Azjatycka odpowiedź na upał jest znacznie ciekawsza niż proste „jedzmy wszystko na zimno”.
Wietnamskie lato zaczyna się od… miski makaronu i góry świeżych ziół
Jednym z największych nieporozumień dotyczących kuchni wietnamskiej jest sprowadzanie jej do phở. Phở jest ważne, ale w upalny dzień wielu Wietnamczyków chętnie sięga po potrawy z makaronem bún, czyli cienkim makaronem ryżowym, podawanym z mięsem, warzywami, świeżymi ziołami i lekkim sosem.
Oficjalny portal Vietnam Tourism wprost wskazuje, że kiedy robi się gorąco, popularne stają się lżejsze potrawy makaronowe z dużą ilością chrupiącej sałaty i ziół. Jako przykłady podaje bún chả oraz bún thịt nướng.
Bún chả, czyli lato w Hanoi
Bún chả to jedna z najbardziej charakterystycznych potraw Hanoi. Na stole pojawiają się osobno: grillowana wieprzowina, makaron ryżowy bún, świeże zioła oraz lekko słodko-kwaśny sos na bazie sosu rybnego. Nie jest to ciężkie danie zalane gęstym sosem. Jego istotą jest kontrast. Ciepłe, lekko przypalone mięso spotyka się z chłodniejszym makaronem, świeżymi liśćmi i kwasowością sosu. To bardzo wietnamski sposób komponowania posiłku. Zamiast jednego dominującego smaku dostajemy kilka elementów, które równoważą się nawzajem.
Dlatego latem nie zawsze chodzi o obniżenie temperatury jedzenia. Często ważniejsze jest stworzenie potrawy, która wydaje się świeża, soczysta i lekka, nawet jeżeli część składników właśnie zeszła z grilla.
Bún chả znajduje się również w menu Wi-Taj w sekcji klasyków, gdzie podawane jest z grillowaną wieprzowiną, makaronem ryżowym i świeżymi wietnamskimi ziołami.
Kwaśne jest dobre na upał. Poznaj canh chua
Jeżeli istnieje smak szczególnie mocno kojarzący się z południowym Wietnamem, jest nim przyjemna kwaśność. Jednym z najlepszych przykładów jest canh chua, czyli kwaśna zupa przygotowywana w różnych wersjach z rybą lub owocami morza.
W delcie Mekongu można spotkać ją z tamaryndowcem, ananasem, pomidorami, kiełkami, okrą i lokalnymi warzywami. Vietnam Tourism wymienia canh chua jako charakterystyczne danie regionu delty Mekongu. To ciekawy przykład tego, jak odmienne może być azjatyckie myślenie o jedzeniu podczas upału.
Europejczyk mógłby powiedzieć: „Jest 35 stopni. Zupa? Absolutnie nie”. Wietnamczyk może odpowiedzieć miską gorącej, aromatycznej i mocno kwaśnej zupy. Jedna z mieszkanek wyspy Lý Sơn opisywana przez „Việt Nam News” tłumaczyła nawet, że lokalne rodziny chętnie przygotowują kwaśną zupę rybną podczas upałów. W tamtejszej wersji pojawiają się między innymi tamaryndowiec, pomidory, okra, kiełki, zioła i ryba.
Canh chua pokazuje też coś ważnego o kuchni wietnamskiej: kwaśność nie musi pochodzić z cytryny. Może ją dawać tamaryndowiec, kwaśne mango, karambola, fermentowany ryż czy inne lokalne składniki. To właśnie takie szczegóły sprawiają, że dwie podobnie wyglądające miski zupy mogą smakować zupełnie inaczej w zależności od regionu i rodzinnego przepisu. W Wi-Taj można spróbować naszej Canh Cá Chua, kwaśnej zupy z rybą, pomidorami i ananasem.
Szukasz orzeźwiających smaków w stolicy? Przejrzyj naszą kartę zup tajskich i wietnamskich.
A kiedy jest naprawdę gorąco? Wietnamczycy idą na chè
Jeżeli podczas podróży po Wietnamie zobaczysz wieczorem niewielki lokal pełen plastikowych stołeczków i ludzi pochylonych nad kolorowymi szklankami, prawdopodobnie trafisz na chè.
Przetłumaczenie chè jako „deser” niewiele wyjaśnia. To właściwie cała rodzina wietnamskich słodkości. Chè może przypominać pudding, słodką zupę, napój albo deser lodowy. W środku mogą znaleźć się fasola mung, czerwona fasola, nasiona lotosu, tapioka, galaretki pandanowe, owoce, kokos i kruszony lód.
I tutaj zaczyna się prawdziwa kultura wietnamskiego lata. Vietnam Tourism opisuje zatrzymywanie się przy ulicznym stoisku na miskę lodowatego chè jako jeden z typowych sposobów mieszkańców na radzenie sobie z upalnym latem. Chè kupuje się w małych lokalach, z mobilnych wózków i od ulicznych sprzedawców.
W Đà Nẵng mieszkańcy potrafią spędzać przy chè długie, ciepłe popołudnia i wieczory. To nie jest deser przeznaczony wyłącznie na eleganckie zakończenie kolacji. To także przekąska, pretekst do zatrzymania się, spotkania i przeczekania największego gorąca.
Upalne dni trudno wyobrazić sobie bez kultowej mrożonej kawy z mlekiem skondensowanym – sprawdź, jak wietnamska kawa stała się symbolem narodowym.
Kem bơ, czyli deser, którego warto szukać w Đà Nẵng
W Đà Nẵng istnieje jeszcze jeden letni rytuał, o którym poza Wietnamem mówi się znacznie rzadziej niż o bánh mì czy phở. To kem bơ, czyli kremowy deser z awokado i lodami kokosowymi.
Vietnam Tourism opisuje go wręcz jako ulubiony sposób uczniów i mieszkańców miasta na ochłodzenie się podczas szczególnie gorących dni. Gęste, zmiksowane awokado łączy się z lodami kokosowymi, a całość może być posypana prażonym kokosem lub kawałkami jackfruita.
Proste? Tak. Ale właśnie takie drobne potrawy najlepiej pokazują codzienną kulturę jedzenia. Nie wszystkie kulinarne skarby Azji są daniami, które trafiają do przewodników Michelin. Czasami są to rzeczy, które dziecko kupuje po szkole, a dorosły pamięta później jako smak własnego miasta.
Wietnamskie lato pachnie również owocami
Lato jest w Wietnamie czasem, kiedy ogromną rolę zaczynają odgrywać owoce. Na północy jednym z symboli początku lata jest liczi. Tradycyjny sezon zbiorów trwa mniej więcej od maja do lipca, a w szczycie sezonu owoce z prowincji takich jak Bắc Giang pojawiają się masowo na targach i ulicach Hanoi.
Są też rambutany, mango, arbuzy, smocze owoce, marakuje, mangostany, gujawy czy longany. Ale ciekawsze od samej listy owoców jest to, jak się je je. Dojrzałe, bardzo słodkie owoce można oczywiście zjadać bez dodatków. Natomiast twardsze, kwaśniejsze owoce często spotykają się z solą i chilli.
Vietnam Tourism opisuje na przykład jedzenie kawałków gujawy z ostrą solą chilli jako popularny wietnamski sposób jej podawania. Dla europejskiego podniebienia połączenie owocu, soli i chilli może początkowo brzmieć nietypowo. W Azji Południowo-Wschodniej ma jednak ogromny sens: słodycz, kwasowość, sól i ostrość pojawiają się jednocześnie. Owoc przestaje być wyłącznie deserem.
Dokąd Wietnamczycy wyjeżdżają latem?
Tu pojawia się rzecz, która bardzo przypomina polskie wakacje. Kiedy dzieci kończą szkołę i zaczyna się sezon letni, ogromną popularnością cieszy się morze.
W sezonie letnim 2026 największe zainteresowanie krajowych turystów przyciągały między innymi Đà Nẵng, Phú Quốc, Nha Trang, Hạ Long i Cát Bà. Dane publikowane przez Vietnam News wskazywały na szczególnie silny wzrost zainteresowania podróżami nad morze oraz wyjazdami rodzinnymi.
Đà Nẵng znalazło się nawet na pierwszym miejscu wśród najczęściej wyszukiwanych przez Wietnamczyków krajowych kierunków podróży na okres od czerwca do sierpnia 2026. A wakacje nad wietnamskim morzem oznaczają oczywiście jedzenie.
Świeże ryby, krewetki, małże, kraby, kalmary i ślimaki są częścią nadmorskiego krajobrazu kulinarnego. Oficjalny przewodnik kulinarny po Đà Nẵng podkreśla świeże owoce morza wyciągane prosto z morza jako jeden z fundamentów lokalnej kuchni. Wieczorem, kiedy temperatura spada, życie przenosi się na ulice. I wtedy właściwe wakacje dopiero się zaczynają.
Tajlandia: lato zaczyna się wtedy, kiedy Europa jeszcze czeka na majówkę
W Tajlandii kulinarny kalendarz wygląda inaczej. Najgorętsza część roku przypada przede wszystkim na okres od marca do maja. To właśnie w środku tego upału, 13–15 kwietnia, przypada Songkran, czyli tradycyjny tajski Nowy Rok.
Dla zagranicznych turystów Songkran kojarzy się przede wszystkim z ogromną bitwą wodną na ulicach Bangkoku czy Chiang Mai. Dla Tajów znaczy jednak dużo więcej. To jeden z najważniejszych okresów rodzinnych w roku.
Songkran to tajski powrót do domu
W czasie Songkranu osoby mieszkające i pracujące daleko od rodzinnych miejscowości często wracają do rodzin. Tourism Authority of Thailand opisuje ten okres jako czas spotkań z rodzicami, dziadkami i dalszą rodziną, wspólnych posiłków, odwiedzania świątyń oraz okazywania szacunku starszym.
Dlatego tajskie „wakacje” nie muszą oznaczać wyłącznie lotu na Phuket. Czasem najważniejsza podróż prowadzi z Bangkoku do rodzinnej miejscowości.
TAT zwraca uwagę, że w okresie Songkranu transport i miejsca noclegowe potrafią być rezerwowane z dużym wyprzedzeniem właśnie dlatego, że tak wiele osób podróżuje wtedy po kraju. A jeśli rodzina spotyka się podczas najgorętszego miesiąca roku, na stole pojawia się jeden z najbardziej niezwykłych wynalazków kuchni tajskiej.
Khao chae: tajska klimatyzacja sprzed czasów klimatyzacji
Wyobraź sobie miskę ryżu. Teraz zalej ją bardzo zimną wodą pachnącą jaśminem i innymi kwiatami. Obok ustaw kilka małych miseczek: słodkawo-słone mięso, smażone kulki z pasty krewetkowej, faszerowane szalotki, słodką rzodkiew, chrupiącą rybę, zielone mango i misternie wycinane warzywa. To khao chae, jedno z najbardziej niezwykłych dań tajskiego gorącego sezonu.
Jego historia prowadzi do społeczności Mon. Danie zostało później zaadaptowane przez tajski dwór królewski i stało się jednym z symboli dawnej kuchni pałacowej. Z czasem wyszło poza mury pałacu i zaczęło funkcjonować jako sezonowy przysmak na najgorętsze miesiące. I tu pojawia się piękny szczegół. Khao chae powstało w świecie, w którym lodówka nie była oczywistym wyposażeniem kuchni. Dawniej składniki chłodzono między innymi w glinianych naczyniach przechowywanych w cieniu. Można więc potraktować khao chae jako kulinarną odpowiedź poprzednich pokoleń na tajskie 38°C.
Khao chae ma nawet własną instrukcję jedzenia
Khao chae nie powinno się traktować jak zupy. Jednym z najważniejszych elementów całego doświadczenia jest nie wrzucanie dodatków bezpośrednio do pachnącej wody z ryżem. Najpierw bierze się niewielki kęs dodatku, a następnie łyżkę schłodzonego ryżu.
Dlaczego? Ponieważ wymieszanie intensywnych dodatków z wodą zniszczyłoby jej subtelny aromat jaśminu i kwiatów. To drobiazg, ale właśnie takie drobiazgi pokazują różnicę między „jedzeniem tajskiego dania” a poznawaniem kultury, z której ono pochodzi. Khao chae nie jest tylko recepturą. Jest rytuałem.
Jest jeszcze som chun, czyli deser, o którym turyści prawie nie słyszą
Jeżeli mango sticky rice zna dziś niemal każdy miłośnik Tajlandii, som chun pozostaje dużo bardziej tajemnicze. To tradycyjny deser przygotowywany z owoców zanurzonych w aromatycznym, słodkim płynie, którego smak może być przełamywany kwaśnymi owocami i aromatycznymi dodatkami. Co ciekawe, danie pojawia się już w kulinarnym poemacie przypisywanym królowi Ramie II, panującemu na początku XIX wieku.
W dawnych wersjach wykorzystywano owoce, których nazw większość Europejczyków nigdy nie słyszała, między innymi lokalne odmiany mango, bilimbi czy drobne owoce takob. Som chun przeżywa dziś w Tajlandii niewielki renesans wraz z modą na odtwarzanie dawnych receptur. To bardzo ciekawy kontrast do obrazu tajskiej kuchni znanej za granicą. Bo Tajlandia to nie tylko pad thai, zielone curry i tom yum. Istnieje tam również niezwykle subtelna tradycja kulinarna oparta na kwiatach, owocach, aromatyzowanych wodach i misternym przygotowaniu składników.
Arbuz z… suszoną rybą
Jeszcze bardziej zaskakującym tajskim daniem na gorący sezon jest pla haeng tangmo. W najprostszej wersji jest to świeży, soczysty arbuz podawany ze słodko-słonym dodatkiem przygotowanym z suszonej ryby. Połączenie brzmi nieintuicyjnie tylko do pierwszego kęsa. Słodki i pełen wody arbuz dostaje kontrast w postaci intensywnego, słonego umami.
Pla haeng tangmo jest wymieniane obok khao chae i som chun jako jedno z klasycznych tajskich dań oraz deserów gorącego sezonu. To jeden z tych smaków, które bardzo dobrze pokazują, jak mocno kuchnia tajska lubi balansować przeciwieństwami.
Mango sticky rice smakuje najlepiej wtedy, kiedy mango ma swój moment
Oczywiście jest również bardziej znany bohater tajskiego lata. Khao niao mamuang, czyli mango sticky rice. Lepki ryż, mleko kokosowe i dojrzałe mango stworzyły jeden z najbardziej rozpoznawalnych tajskich deserów na świecie. Ale w Tajlandii nie jest to wyłącznie „deser dla turystów”. Mango jest szczególnie mocno obecne podczas gorącego sezonu, a lokalne stoiska owocowe w tym okresie wypełniają się dojrzewającymi owocami.
Mango sticky rice jest również jednym z klasycznych smaków spotykanych podczas Songkranu. W menu Wi-Taj znajdziesz naszą wersję Mango Sticky Rice, Khaoniao Mamuang, przygotowywaną z tajskiego lepkiego ryżu, mango i mleka kokosowego.
Odkryj więcej słodkich propozycji w artykule o azjatyckich deserach z Wietnamu i Tajlandii
Tajowie jedzą owoce trochę inaczej niż Europejczycy
Spacerując po Bangkoku, trudno nie zauważyć mobilnych stoisk ze świeżymi owocami. Sprzedawca wyciąga z lodu mango, ananasa, papaję, arbuza albo gujawę, kroi je w kilka sekund i podaje w woreczku lub plastikowym pudełku. Obok może pojawić się mała saszetka. W środku niekoniecznie będzie cukier. Może być mieszanka cukru, soli i chilli. Takie połączenie jest charakterystycznym elementem tajskiej kultury ulicznych owoców. I ponownie wracamy do jednej z najważniejszych zasad kuchni tego regionu: smak nie musi być słodki albo kwaśny, albo słony. Najciekawiej robi się wtedy, kiedy jest wszystkim naraz.
A po pierwszych deszczach zaczyna się inny rodzaj wakacji: jedzenie prosto z sadu
Kiedy europejskie lato rozpoczyna się na dobre, tajski gorący sezon powoli przechodzi w porę deszczową. I pojawia się kolejny kulinarny moment roku. W prowincjach takich jak Rayong oraz sąsiedni Chanthaburi rozpoczyna się czas intensywnych zbiorów tropikalnych owoców.
W czerwcu i lipcu sady oferują między innymi duriany, mangostany, rambutany, mango i jackfruity. Niektóre gospodarstwa otwierają się dla odwiedzających, którzy mogą spacerować między drzewami i próbować owoców praktycznie tam, gdzie wyrosły. To trochę tajski odpowiednik wakacyjnej wizyty na plantacji truskawek. Tylko zamiast truskawek nad głową może wisieć kilkukilogramowy durian.
Czy Tajowie i Wietnamczycy naprawdę jedzą „lekko” podczas upałów?
Tak i nie. Na stołach rzeczywiście pojawia się bardzo dużo elementów, które Europejczyk intuicyjnie uzna za letnie: świeże zioła, owoce, sałatki, makaron ryżowy, kwaśne sosy, kruszony lód, kokos i owoce morza. Ale jednocześnie mieszkańcy Wietnamu i Tajlandii nie rezygnują z gorących zup, grillowanego mięsa, smażenia ani chilli.
Dlatego znacznie trafniej powiedzieć, że kuchnia tych krajów nie próbuje latem wszystkiego schłodzić. Ona próbuje wszystko zrównoważyć. Tłustość mięsa spotyka się z kwaśnym sosem. Grillowane składniki z surowymi ziołami. Ostre chilli ze słodkim mango. Słony sos rybny z limonką. Gorący dzień z miską lodowatego chè. I chyba właśnie ta umiejętność budowania kontrastów jest jedną z najważniejszych rzeczy, które można przywieźć z kulinarnej podróży po Azji Południowo-Wschodniej.
Jeśli chcesz zgłębić tajskie tradycje kulinarne, dowiedz się więcej o historii i sekretach idealnego Pad Thaia.
Wakacje w Wietnamie i Tajlandii to przede wszystkim jedzenie razem
Jest jeszcze coś, czego nie widać w samych przepisach. W obu kulturach jedzenie jest bardzo społeczne. Songkran oznacza powrót do rodzinnego domu i wspólne posiłki. Wietnamczycy podczas letnich wyjazdów nad morze zamawiają świeże owoce morza dla całego stołu. Wieczorne chè je się ze znajomymi. Przy ulicznych grillach spędza się czas znacznie dłużej, niż wymagałoby samo zaspokojenie głodu.
Dlatego być może najważniejszego elementu kuchni wietnamskiej i tajskiej nie da się zapisać w przepisie. Jedzenie jest pretekstem, żeby usiąść, zjeść i porozmawiać. I właśnie z takiego podejścia powstało Wi-Taj.
Smak azjatyckiego lata w Warszawie
Nie wszystkie opisane potrawy można łatwo znaleźć poza Azją. Khao chae czy som chun nawet w Tajlandii pozostają mocno sezonowymi specjalnościami. Ale wiele zasad letniego jedzenia Wietnamczyków i Tajów można odkryć także w Warszawie.
W menu Wi-Taj znajdziesz między innymi Bún Chả z grillowaną wieprzowiną i świeżymi wietnamskimi ziołami, Gỏi Cuốn, czyli świeże spring rolls zawijane w papier ryżowy, Canh Cá Chua, kwaśną zupę rybną z pomidorami i ananasem, oraz tajskie Mango Sticky Rice z mlekiem kokosowym.
Wi-Taj przy placu Konstytucji 4 w Warszawie specjalizuje się w kuchni wietnamskiej i tajskiej, przygotowywanej przez wietnamskich kucharzy z poszanowaniem smaków, na których sami dorastali. Jeżeli więc tego lata nie planujesz lotu do Hanoi ani Bangkoku, zawsze możesz zacząć kulinarną podróż trochę bliżej. Od stołu.
Odwiedź nas i spróbuj azjatyckich smaków lata w Warszawie!
Wybierz się w kulinarną podróż bez wychodzenia z miasta. Zapraszamy do restauracji przy Placu Konstytucji 4 – zarezerwuj stolik w Wi-Taj lub zamów azjatyckie dania z dostawą bezpośrednio do domu!
Bibliografia i źródła
- Vietnam National Authority of Tourism, „Weather and climate in Vietnam” – charakterystyka regionalnego klimatu Wietnamu.
- Vietnam Tourism, „A foodie’s guide to Vietnam’s noodles” – zwyczaj jedzenia latem lżejszych dań z bún, warzywami i ziołami.
- Vietnam Tourism, „7 ways to enjoy Vietnam’s sidewalks” – kultura ulicznego chè podczas upałów oraz wieczorne jedzenie na ulicach.
- Vietnam Tourism, „A foodie’s guide to Da Nang” – kem bơ, chè oraz kultura kulinarna Đà Nẵng.
- Vietnam Tourism, „13 fantastic fruits of Vietnam” – wietnamskie owoce, ich sezonowość oraz lokalne sposoby podawania.
- Vietnam News, „Việt Nam’s beach tourism gains momentum in summer peak season” – zwyczaje i kierunki krajowych podróży wakacyjnych Wietnamczyków.
- Vietnam News, „Phú Quốc, Đà Nẵng lead Việt Nam’s summer travel boom” – dane dotyczące popularności letnich podróży w 2026 roku.
- Tourism Authority of Thailand, „Thailand – The Perfect Year-Round Destination” – charakterystyka tajskiego gorącego sezonu.
- Tourism Authority of Thailand, „Songkran Festival is When Family Comes First” – rodzinny charakter Songkranu, powroty do rodzinnych miejscowości i wspólne posiłki.
- TAT Newsroom, „How I Ate My Way Through Songkran” – kulinarne zwyczaje Songkranu oraz historia i sposób przygotowania khao chae.
- The Nation, „A special treat for the tummy during the Thai summer” – historia khao chae, tradycja Mon, kuchnia królewska oraz sposób jedzenia dania.
- The Nation, „Som Chun: Thailand’s strangely delicious hot-season delicacy” – dawne tajskie desery gorącego sezonu, som chun oraz pla haeng tangmo.
- Tourism Authority of Thailand, „Thainess you can taste – Fruit tours in the orchards of Rayong” – sezon owocowy w Rayong i kultura odwiedzania sadów.
- Wi-Taj, aktualne menu restauracji – informacje o Bún Chả, Gỏi Cuốn, Canh Cá Chua i Mango Sticky Rice.
